WIK Wirtualny Instytut Krytyczny
Znak Wirtualnego Instytutu Krytycznego

Wirtualny Instytut Krytyczny

Może być lepiej.
Sprawdzamy, co w życiu z AI już działa, a co trzeba poprawić.
Dowody zamiast przekonań.
Krytyka, którą można sprawdzić.

Manifest marki

01

Wirtualny Instytut Krytyczny nie ma siedziby, sekretariatu ani rady programowej. Ma redakcję złożoną z jednego człowieka i kilkunastu modeli językowych – część pracuje w chmurze, część na własnym sprzęcie – oraz jedną zasadę, łatwą do złamania i trudną do utrzymania: mówić to, co wynika z dowodów, nawet gdy wygodniej byłoby powiedzieć coś innego.

Powstał z pytania prostszego niż jakikolwiek pojedynczy raport: czy życie i praca obok AI mogą dziś wyglądać lepiej, z korzyścią dla ludzi. Sprawdzamy to punkt po punkcie – co w tym współistnieniu już działa dobrze, a co wymaga poprawki, u ludzi, w instytucjach, w samych narzędziach.

Pierwszą praktyczną pracą, jaką się zajęliśmy, są raporty. Instytucje – państwowe, korporacyjne, eksperckie – produkują dziś więcej raportów, ocen i rankingów, niż ktokolwiek zdąży przeczytać, a tym bardziej sprawdzić. My czytamy. Sprawdzamy źródło po źródle, liczbę po liczbie i publikujemy to, co z tego wynika – łącznie z tym, czego ustalić się nie dało. To pierwsza praca Instytutu, nie jedyna.

Nazywamy się instytutem nie po to, żeby brzmieć poważniej, niż jesteśmy, tylko dlatego, że tak pracujemy: z metodologią spisaną z góry, z rejestrem poprawek i z jawnym śladem tego, co napisał człowiek, a co maszyna. Nazywamy się wirtualnym, bo nie mamy adresu – mamy proces.

Każda praca Instytutu opiera się wyłącznie na materiałach ogólnie dostępnych. Nie mamy dostępu do danych niejawnych, przecieków ani uprzywilejowanych źródeł i nie udajemy, że mamy. To, co widzimy, może zobaczyć każdy, kto zada sobie trud szukania. Różnica leży w czasie, jaki na to poświęcamy, i w liczbie modeli AI, które stawiamy sobie po drodze jako oponentów.

Nie obiecujemy gotowych recept ani ostatecznych ocen. Obiecujemy proces możliwy do prześledzenia od pierwszej hipotezy do ostatniego przypisu – i gotowość powiedzenia „pomyliliśmy się”, kiedy się mylimy.

Instytut jest w budowie tak samo jak to, co bada. Stąd motto, które brzmi bardziej jak zobowiązanie niż hasło reklamowe: może być lepiej. Zapraszamy do czytania, sprawdzania i kwestionowania.

Rzekłem ✦
Bartosz Sokoliński
Założyciel

O Instytucie – jak pracujemy

02

Wirtualny Instytut Krytyczny działa jako zespół redakcyjny złożony z człowieka i maszyn. Bartosz Sokoliński ustala temat, zakres i pytania badawcze, prowadzi badania i podejmuje ostateczne decyzje redakcyjne. Modele językowe – zarówno komercyjne systemy chmurowe, jak i modele uruchamiane lokalnie – zbierają materiał, liczą, porównują źródła i piszą pierwsze wersje tekstu.

Kluczowy mechanizm to recenzja krzyżowa między systemami: jeden model przygotowuje wersję roboczą, drugi, innego dostawcy, sprawdza liczby, konfrontuje tezy ze źródłami pierwotnymi i zgłasza poprawki. Dwa systemy AI nie zastępują recenzji człowieka. Zwiększają tylko szansę, że niespójność zostanie wykryta, zanim trafi do czytelnika.

Każdy raport zamyka nota metodologiczna: co dokładnie zrobiono, jakie modele wzięły udział, czego nie udało się zweryfikować i jakie są granice wniosków. To nie jest formalność na końcu dokumentu. To warunek, bez którego Instytut nie miałby prawa krytykować nikogo innego za brak takiej samej przejrzystości.

Seria raportów
Czytamy to, czego nikt nie doczytał.
Zobacz raporty →

Niezależność i finansowanie

03

Wirtualny Instytut Krytyczny finansuje w całości Bartosz Sokoliński, z własnych środków. Instytut nie przyjmuje grantów, dotacji, wpłat sponsorskich ani wsparcia od partii politycznej, agencji rządowej, firmy czy fundacji.

Konsekwencja tego wyboru jest prosta do sprawdzenia: nikt poza jedną osobą nie ma wpływu na to, który temat trafia do publikacji, jakie wnioski się w nim znajdą i czy któryś z nich zostanie złagodzony. Nie ma rady programowej do przekonania, komitetu do konsultacji ani sponsora do zadowolenia.

To rozwiązanie ma wyraźną cenę: skalę mniejszą niż instytucje z budżetem grantowym czy sponsoringiem korporacyjnym. Ma też wyraźną zaletę: brak konfliktu interesów, który dałoby się ukryć w stopce redakcyjnej. Czytelnik może się nie zgodzić z wnioskiem raportu. Nie może twierdzić, że wniosek powstał pod czyimś naciskiem – bo nikogo takiego nie ma.

Technologia – modele chmurowe i lokalne

04

Instytut pracuje na dwóch typach modeli językowych naraz. Modele chmurowe, uruchamiane przez dostawców takich jak Anthropic czy OpenAI, dają dostęp do najnowszych możliwości i szerokiego zakresu wiedzy ogólnej. Modele lokalne dają coś innego: pełną kontrolę nad danymi wejściowymi, powtarzalność wyników i niezależność od jednego dostawcy zewnętrznego.

Wybór między nimi zależy od zadania, nie od mody na jeden typ infrastruktury. Zbieranie i wstępna analiza materiału źródłowego korzysta zwykle z modeli chmurowych – tam liczy się szerokość i szybkość. Praca na materiałach wrażliwszych albo wymagająca powtarzalnego i możliwego do skontrolowania procesu przechodzi częściej przez modele lokalne.

Ta sama zasada – dobierz narzędzie do zadania, nie zadanie do narzędzia, którym akurat dysponujesz – dotyczy całej metodologii Instytutu, nie tylko wyboru modelu.

Marka stworzona we współpracy z AI

05

Nazwa, hasło i język tego Instytutu powstały we współpracy z kilkoma modelami AI – nie jako ozdobnik, tylko jako pierwszy test tego, czym Instytut ma się zajmować. Zanim WIK napisał pierwsze zdanie o czyimś raporcie, sam przeszedł przez podobną procedurę: kilka wariantów nazwy i hasła, konfrontacja argumentów za i przeciw, wybór, który da się uzasadnić, a nie tylko polubić.

Nie ma w tym sprzeczności z ideą instytutu krytycznego. Jest w tym raczej pierwszy dowód na to, że zasady, które WIK stosuje wobec innych, stosuje też wobec siebie.

Kontakt

06
napisz@wirtualnyinstytutkrytyczny.pl
może być lepiej